O SONETACH ADAMA MICKIEWICZA
Najuczeńsze dzieł poetyckich rozbiory małą mają zaletę, ponieważ rozbiór jest to rozumowanie, a rozumować w poezji na jedno zdaniem moim wychodzi, co chcieć uorganizować natchnienie, albo szukać w nim zamierzonego celu, pewnego porządku i układu, którego nie ma i z natury swojej mieć nie może. Zimna rozwaga, z jaką krytycy piszą o tworach imaginacji, najczęściej tłumi w ich sercu iskrę zapału i chwilowe niweczy wrażenia. Wymowne o piękności rozprawy można by przyrównać do grobowych napisów zdobiących, że tak powiem, mogiłę odczarowanego jej uroku. Najrozsądniejsza krytyka do tego prowadzi celu; zrywa ona łudzącą piękności zasłonę i tajemnicze obnaża wdzięki, których cały powab zasadzał się może na tym, że dla oka nie były widzialne. Nie wiem, kto powiedział, że poezja jest metafizyką czucia i imaginacji, to pewna jednak, że jej teorią zawsze mieć będę za romans umysłu ludzkiego i nadużycie władzy myślenia.
O prawdziwości tych postrzeżeń najlepszą miałem sposobność przekonać się czytając sonety Adama Mickiewicza, których zbiorem twórca poezji romantycznej w Polszczę, autor Grażyny, Dziadów i tylu pięknych ballad, wzbogacił język i literaturę ojczystą. Jest to w rzeczy samej szacowny zbiór najniepospolitszych piękności co do stylu poetyckiego i harmonii rymów, tudzież ze względu malownych obrazów, głębokich uczuć i poważnych myśli. Ale jak wpośród ruin na klasycznej starożytnych pamiątek ziemi, tak w poezji Adama Mickiewicza wszystkiego dorozumiewać się potrzeba i z najdrobniejszych ułomków o okazałej wnosić całości. Fenomena czucia i imaginacji są równie niepojęte jak pierwotne rzeczy przyczyny; a co pielgrzym w jednym z najpiękniejszych Sonetów krymskich rzekł do Mirzy nad przepaścią w Czufut-Kale:
Mirzo, a ja spojrzałem! Przez świata szczeliny
Tam widziałem — com widział, opowiem — po śmierci,
Bo w żyjących języku nie ma na to głosu.
można by także, z pewnego względu, do prawdziwej zastosować poezji. Na próżno usiłowano poznać naturę jej wpływu na inne władze umysłu ludzkiego i zgłębić tylu osobliwszych wrażeń przyczynę. Natchniona poezja nie cierpi analizy. Rozsądek łatwo rozbroić może talizman jej uroku. Wtenczas to, na kształt napowietrznej harmonii dźwięku, znika sprzed oczu uczonych recenzentów
... w okolice Dalekie, i niestety! jeszcze dalsze czasy .
Adam Mickiewicz odmalował w tych sonetach siebie, tęsknotę do ziemi rodzinnej i okolice Krymu. Namiętność, która tym jest w młodości człowieka, czym są nawalne w świecie fizycznym burze, i nowe niebo nowym natchnęły go zapałem. Porównawszy atoli poważny lot jego imaginacji z lekkim lirycznej poezji rodzajem, który Petrarce zjednał sławę niepospolitego wieszcza, a następnie myśl rączą i tak daleko, tak głęboko rozpostartą, z tokiem dykcji rymowanej, we dwóch czworowierszach i dwóch trioletach zawartej, przyznać winniśmy, że owe celne umysłu ludzkiego władze niezbyt rozległego potrzebują zakresu do zdziałania wielkich rzeczy i wykonania najśmielszych częstokroć przedsięwzięć. Sonet, jak pewien literat włoski powiedział, jest to łoże Prokrusta, gdzie mierzyć potrzeba pomysły poetyckie i skracać wyobrażenia lub je przedłużać. Niewygodny kształt tego poematu wymaga najniepospolitszych ozdób i najstarowniejszego ich wyboru. Nie masz rodzaju poezji, w którym by więcej miernych talentów z własną pasowało się niemocą; bo zapewne pozorna oszukiwała ich łatwość. Ale to bynajmniej nie ograniczyło lirycznego w sonetach polskiego Petrarki natchnienia. Między zewnętrzną poezji jego formą a kolosalnym jej duchem jest przedział niezmierny, którego tylko widma twórczej imaginacji zapełnić zdołały. W każdym niemal sonecie Mickiewicza znaleźć możemy więcej wyobrażeń jak rymów, więcej uczuć jak słów; a te wyobrażenią i czucia rozważnemu podane umysłowi tym bardziej rozprzestrzeniać zdają się jego sferę poetycką, im w szczuplejszej rymotwórczej kreacji obrębie działać musiała i mag i nacja poety.
Wyższość talentu i jego prawdziwe powołanie najwidoczniej objawia się w sposobie pokonywania niepospolitych trudności. Ów niezgłębiony duch w poezji Adama Mickiewicza, co mimo rozmiarowego kształtu sonetów rozpostarł się tak daleko, urozmaicić także potrafił wielorako przepychem wschodniej imaginacji i łudzącym melancholii kolorytem, a czasem zarysami przestronnych pomysłów jednostajność erotycznej tych poematów treści. W starożytnej poezji i sztuce uzmysłowiono piękność, jak wszystkie inne metafizyczne i moralne wyobrażenia; a najburzliwsza z namiętności malownych tylko dostarczała obrazów. Pod łagodnym niebem Grecji miłość była tylko wesołą imaginacji igraszką; jej przemijające pośród wdzięków rozkosznej natury tchnienie powodowało częstokroć pędzlem i dłutem artystów, lecz rzadko kiedy mąciło poświęcone źródło Hipokreny. Z upadkiem starożytnej cywilizacji zmieniła się natura moralnych uczuć człowieka, a dobroczynny wpływ chrześcijanizmu rozprzestrzenił sferę jego wyobrażeń. W wiekach rycerskich, w tej epoce potwornej feudalnych społeczeństw organizacji, zjawił się najosobliwszy fenomen entuzjazmu religijnego i sentymentalnego, co na kształt meteoru przez długi czas błyszczał wśród cymeryjskiej pomroki. W czasach męstwa osobistego i politycznych zdrożności oskrzydlona myśl bogobojnych rycerzy i wieszczów goniła za wzorem idealnej piękności:
Której na podsłonecznym nie bywało świecie,
Którą tylko na falach wyobraźnej pianki
Wydęło tchnienie zapału .
W czasach rozumowań i dojrzałego rozsądku uczucie nie-skończoności przeniosło się z świata rzeczywistego do poezji i w sztuce znalazło schronienie, a platonizm miłości, platonizm zdobiący szacunek dla płci pięknej, znamionuje celniejsze angielskich i niemieckich romantyków twory. Adam Mickiewicz pierwszy z poetów polskich uduchownił, że tak powiem, miłość, która była obrazową w dziełach wierszopisarzów z wieków Stanisława Augusta i dzisiejszych stronników prawidłowej klasyczności. On pierwszy zmysłową piękność podniósł do ideału: pierwszy stworzył prawdziwą poezję serca i duszy. Któż nie podzielił łez kochanka Julii i nie zapłakał nad grobem Wertera? W czyim sercu namiętne żale Gustawa rzewnych nie obudziły wspomnień? Adam Mickiewicz skreślił w czwartej części Dziadów, w tym arcydziele entuzjazmu sentymentalnego, obraz najtkliwszej namiętności, wywołanej na chwilę z grobu do życia i okirzonejcieniem posępnej przeszłości. Obraz ten maluje się także w rozmaitych jego sonetach. — Tenże sam zapał, ta sama tęsknota głębokiej melancholii, ta sama czułość rozrzewniająca przypominają nam bohatera czwartej części Dziadów, a w czarującej harmonii rymów, w wezbraniu uczuć, w wylewie myśli poważnych i śmiałych poznajemy natchnionego wieszcza. Pod tym względem sonety Adama Mickiewicza, jak z chlubą naszego jenialnego rodaka przyznać winienem, trzymają pierwszeństwo przed sonetami Petrarki i wszystkich niemal poetów włoskich, co na tejże drodze doświadczali sił swojego talentu. Adam Mickiewicz, jak już wyżej namieniliśmy, rozprzestrzenił formę rozmiarową w tym rodzaju kompozycji lirycznej nie przez pomnożenie liczby rymów, ale wzniosłością poezji, i urozmaicił osnowę sonetów, kiedy w lirycznym śpiewaka Vaucluzy" uniesieniu, oprócz niezaprzeczonych zalet co do właściwej jemu harmonii stylu, postrzegać się daje pewna zależność natchnienia poetyckiego od kunsztownego mechanizmu, a wszędzie prawie nudząca jednostajność samej treści.
Krymskie sonety Adama Mickiewicza można by nazwać nowym wynalazkiem poetyckim. Są one, w rzeczy samej, utworem kolosalnej imaginacji wśród fenomenów przyrodzenia, burzliwymi miotanej wspomnieniami. Ich osnowa nie ma w sobie nic wspólnego z erotycznym charakterem właściwym temu rodzajowi poezji lirycznej; wszystko w nich maluje owszem męską duszę, umysł rozległy i pewną rezygnację uczucia. Przywołajmy sobie na pamięć senne marzenie filantropii St. Pierre’a , w którym ten zacny badacz przyrodzenia chciał połączyć mieszkańców rozmaitych kuli ziemskiej i w jednym schronieniu, na łonie szczęścia skojarzyć najsprzeczniejsze ich zwyczaje i wyznania, aby tym sposobem utworzyć niejako labirynt wieków, pokoleń i kultury, a będziemy mieli wyobrażenie o całości krymskich sonetów Mickiewicza. Kto nauczył się myślić i czuć prawdziwie, ocenić potrafi rzadki zbiór tylu piękności; a kto zrozumiał, w jakim duchu były pisane, zapewne nie posądzi mnie o egzaltację w tym porównaniu. Kombinacja bowiem najśmielszej i najbujniejszej imaginacji wschodniej z melancholijnym romantyków północnych uniesieniem; spowinowacenie wdzięków południowej poezji arabskiej z posępną, sentymentalną czułością dzisiejszych poetów; wreszcie zlanie w jednę misterną całość ducha filozofii zapomnianych mistrzów nowożytnej cywilizacji europejskiej i pomysłowego jej idealizmu: wszystko to cechuje ogólny efekt, jaki sprawia na umyśle czytelnika rozważanie tego najniepospolitszego w swoim rodzaju utworu, tej najosobliwszej kreacji poetyckiej. Że poezja w rodzaju opisowym nie zawsze potrzebuje wdzierać się w obręb kunsztów obrazowych, a w malowaniu rzeczy materialnych, fenomenów przyrodzenia i położeń miejscowych obejść się może bez pomocy pędzla i dłuta artystów, najlepszym tego dowodem są rozmaite ułomki w dziełach lorda Byrona, Waltera Scotta, a w pewnym względzie i Krymskie sonety naszego Mickiewicza. Jak czarujący jest widok gór ze stepów Kozłowa! Droga nad przepaścią w Czufut-Kale przejmuje nas trwogą, góra Kikineis i Czatyrdah, który
Między światem i niebem jak kolos stworzenia,
Podesławszy pod nogi ziemie, ludzi, gromy,
Słuchasz tylko, co mówi Bóg do przyrodzenia.
wyobrażają olbrzymie, w obłokach niknące masy, których wielkości wyrównywa imaginacja podróżnego. Wymienione sonety przenoszą nas w okolice Krymu i samym urokiem poezji unaoczniają miejsca, które zwiedzał twórczy jeniusz. Pełno wszędzie malownych obrazów, chociaż nigdzie nie postrzegamy ani rysów, ani kolorytu. Jest to może najokazalszy tryumf poezji. W sonecie Cisza morska mamy wzorowy przykład śmiałego przejścia z poezji opisowej do lirycznej; kogóż nie poruszyły te dwa piękne triolety, w których poeta nad brzegiem rozległej wód przestrzeni zawołał:
O morze! pośród twoich wesołych żyjątek Jest polip, co śpi na dnie, gdy się niebo chmurzy,
A na ciszę długimi wywija ramiony.
O	 myśli! w twojej głębi jest hydra pamiątek,
Co śpi pośród złych losów i namiętnych burzy,
A gdy serce spokojne, zatapia w nim szpony.
To porównanie ciszy morskiej z pozornym pokojem namiętnej duszy, to przejście z rzeczy do myśli, z rozwagi do natchnienia jest dziwnie łudzące i prawdziwie poetyckie.
Krytyczny rozbiór kilku Sonetów krymskich prowadzi nas do tego wniosku, że namiętności i uczucia poety mają związek z całym niemal przyrodzeniem. Gdzie tylko Mickiewicz w rodzaju opisowym ożywia myślą obrazy albo rzeczy martwych, albo fenomenów przyrodzenia, wszędzie jest wielkim poetą, a tu i ówdzie malarzem niepospolitym. Przetwarza on, że się tak wysłowię pożyczonym od niemieckich pisarzy wyrazem, wrażenia materialne na pojęcia umysłowe, a śmiałość jego w tej mierze jest częstokroć zdumiewająca; lecz podobne w poezji przemiany prawdziwemu tylko talentowi są dozwolone; kto nie czuje w sobie wyższego powołania poetyckiego, niechaj się nie odważa błędne wieść kroki po tej śliskiej drodze. Do niezręcznego naśladowcy piękności w tym rodzaju można by powiedzieć:
...Tam nie patrz, tam spadła źrenica,
Jak w studni Al-Kairu o dno nie uderza.
I	 ręką tam nie wskazuj, nie masz u rąk pierza;
I myśli tam nie puszczaj, bo myśl jak kotwica,
Z łodzi drobnej ciśniona w niezmiemość głębiny,
Piorunem spadnie, morza do dna nie przewierci,
I łódź z sobą przechyli w otchłanie chaosu.
Błędny pielgrzym w Sonetach krymskich przypomina wy-gnańca Schillera. Jest to zapewne piękna fikcja romantyczna. Zdaje się, że ojczyzną jego imaginacji jest noc wschodnia, a żywiołem okazałe natury zjawiska. Gdzie tylko pokaże się ten nieznaj omy, wszędzie zwraca na siebie uwagę:
...ogląda się, słucha:
Już góry poczerniały, w dolinach noc głucha,
Źródła szemrzą jak przez sen na łożu z bławatów;
Powietrze tchnące wonią, tą muzyką kwiatów,
Mówi do serca, głosem tajemnym dla ucha.
W sonecie Burza prawdziwie przerażający jest obraz śmierci, cierpień ateizmu i tkliwej czułości, którą nieszczęścia w otrętwiałość wprawiły:
Wicher z tryumfem zawył, a na mokre góry,
Wznoszące się piętrami z morskiego odmętu,
Wstąpił jenijusz śmierci i szedł do okrętu,
Jak żołnierz szturmujący w połamane mury.
Ostatnia strofa w tym sonecie jeszcze bardziej powiększa poetycki efekt wzmiankowanego obrazu:
...podróżny siedział w milczeniu na stronie,
I pomyślił: szczęśliwy, kto siły postrada,
Albo modlić się umie albo ma się z kim żegnać.
Mimowolnie tu przychodzi na myśl Childe Harold lorda Byrona. Nie masz może nic okropniejszego w moralnym porządku, jak czczość umysłu i serca; niedowiarstwo i nieczułość są prawdziwą męczarnią, karzącą zbrodnicze zamiary powątpiewającego umysłu; atoli wspomnienia błogich chwil szczęścia, kiedy religijne i sentymentalne uniesienia podwajały rozkosz przemijającego bytu, zawsze były i zawsze podobno będą źródłem najniepospolitszych piękności w poezji. Postąpmy dalej w tej uwadze, a znajdziemy we wzmiankowanym sonecie Mickiewicza niejako kronikę namiętności, rozumu pozorem prawdy złudzonego i żalu za upłynionym szczęściem: bo te trzy fakta w życiu umysłowym człowieka tuż po sobie następować zwykły. Podobną myśl zawiera także sonet Rezygnacja', który prowadzi nas do poznania tej ważnej prawdy, że zmysłowe rozkosze tym są prawie ze względu uczuć tkliwych, czym jest dla rozumu ateizm.
Ten jest duch sonetów Adama Mickiewicza i ta cecha cha-rakterystyczna jego poezji. Nie będziemy dalej rozszerzać się nad szczegółowym rozbiorem wielu innych sonetów. Oddając sprawiedliwość wielkiemu talentowi, bynajmniej nie chcemy zalecać go za wzór do naśladowania dla młodzieży; bo droga, którą Mickiewicz obrał, jest tylko jemu właściwa. Wypadałoby napisać o licznych uchybieniach przeciwko językowi i sztuce składania rymów; należałoby wytknąć prowincjonalizmy, wyrazy nowo potworzone i pewne tu i ówdzie wymuszenie, o tych wszystkich wadach napiszemy... później. Są to skazy, o których rozważanie w sposobie ogólnym poezji Mickiewicza zapominać każe. Są to skazy, których skrupulatne wyliczenie tym zostawiamy, co zasadzają poezję na dowcipie, gładkości rymów i wytwomości języka, lubo i na niej nie zbywa sonetom Mickiewicza. Wszelkie wstrząśnienia w świecie literackim, w którym tak długa panowała cisza, są pożyteczne. Mickiewicz przerwał tę ciszę; wpłynął na opinię młodzieży, wpoił wstręt od naśladownictwa wzorów francuskich, a jeżeli kiedy będziemy mieli literaturę i poezję oryginalną, jemu ją będziemy winni.
